Codzienność
Człowiek, w gruncie rzeczy jest słabą istotą, i tylko dzięki duchowemu wsparciu i wspólnemu działaniu z innymi potrafi wiele, ale nie wszystko. Codziennie staram się żyć tak, by nikomu nie sprawić przykrości, ale czasem wybucham, jak balonik, gdy słyszę "dyrdymały" które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Czemu tyle zakłamania wokół. Ale cóż, pewnie zawsze tak było, są ludzie i ludziska. Nie w każdej sytuacji jednak mam siłę, by walczyć o prawdę, czy tłumaczyć niezrozumienie sytuacji.
Coraz mniej słoneczka, które działa korzystnie na moje "akumulatory". Moja wnusia skończyła 7 lat i przepięknie rysuje. Czasem widzę w jej pracach - tak dojrzałą kreskę, że nie chce mi się wierzyć, że to jej dzieło. Ciekawe, czym zaskoczy mnie jej braciszek, który wkrótce skończy 3 lata. Ale kocham je za to, że są.
Byłam dziś u fryzjerki, bo włosy moje były już wprost niesforne. Grzywa wchodziła mi do oczu i niewiele mogłam z nimi zrobić.
Jutro zapowiadają 10 stopni na plusie, dobrze trochę od chłodu odpocząć. Przede mną trochę pracy, bo mam do przygotowania imieninowy obiad z ciastem dla bliskich z okazji imienin męża. Trochę będzie się działo, ale dobrze, bo ostatnio trochę było smutnych zdarzeń i trzeba to, jakoś rozładować. Dobrych dni wszystkim życzę
