Niektórzy mówią, że miejscami można było uzbierać cały kosz, w krótkim czasie.
Coraz bardziej żółkną liście, choć nadal jest ich dużo. Wiatr wciąż nas muska, ale przy tym osusza i tak miejscami podmokłe tereny. Za dwa dni zapowiadają na krótko, ciepło i słońce, którego mi tak brakuje. Nieodłącznym stało się dla mnie, ciągłe ziewanie. Ale najbardziej dokucza mi, to ubieranie na "cebulkę". Nie lubiłam tego, jako dziecko i tak
Codziennie, niezmiennie, człowiek wykonuje to, co powinien, albo i nie, a dni i tak przemijają. Póki co, korzystajmy z dni bez deszczu, zbierajmy kasztany, żołędzie, czy kolorowe liście i nacieszmy się polską jesienią, trochę humorzastą, ale i piękną w kolorach. Pozdrawiam i dobrych dni życzę.