piątek, 19 października 2018

Październik, piękny miesiąc

 

   To już prawdziwa jesień. Liście pod nogami szeleszczą i dni są coraz krótsze. Na szczęście jest na tyle ciepło, że chce się wyjść na spacer i nacieszyć kolorami jesieni. A rzeczywiście jest tych kolorów.
   Wczoraj byłam u szwagra na urodzinach. Przed tym zajrzałam na
groby moich Bliskich, bo to w pobliżu. A także, była 2.rocznica śmierci kolegi - Zbyszka T.. Wróciłam zmęczona i myślałam, że będę spała, jak przysłowiowy suseł. I co, obudziłam się o 3-ej nad ranem i nie spałam do piątej. Ale może dziś odeśpię:).
   Nasz najmłodszy, za tydzień wyprowadza się do innego miasta, tam dostał pracę i rozpocznie samodzielne życie. Drżę trochę, ale bez przesady, kiedyś musiało to, nastąpić. Choć z drugiej strony, to wyzwanie, nie dość, że obce miasto, to i brak znajomych i rodziny.
Ale młody jest, jak to mówią, da radę, musi.
   Znowu powtórzę się, czas leci tak szybko, że tydzień jest, jak mgnienie oka. I tak życie płynie, choć chyba, teraz spokojniej a przede wszystkim, powolniej, bo już nie te siły, gdy byłam młodszą.
   Jest tak wiele do zrobienia, ale jakoś brakuje sił. Przed zimą powinnam trochę drobnych spraw załatwić, ale wciąż je odpycham na potem. Ale mam nadzieję, że przyjdzie dobra chwila i sił mi wreszcie wystarczy, by je zrealizować.
Jesień to pora misiów,
co pospać, lubią sobie
Zjeść małe, co nieco
i połasuchować
A na koniec, w ciepełko
gdzieś schować
Nie lubią, gdy wieje,
gdy jest zawierucha
Ja trochę, też mam z misia, pospać sobie lubię, nie mówiąc o słodyczach...
Ale nie prześpię jesieni
ni zimy, bo każdą porę roku lubię i żadnej z nich, uroku - nie zgubię

Dobrych dni wszystkim życzę i pozdrawiam ciepło