W tym miesiącu minęła 10. rocznica śmierci, mamy męża i 4.ta mojej mamy.
Jakoś tak dziwnie się ułożyło, że teściowa zmarła przed moimi imieninami, a mama wkrótce po. Tak, że nie jestem w stanie o tych datach zapomnieć.
Dzisiaj wreszcie trochę chłodniej i wieje trochę. Ale niestety, na razie deszczu nie ma. Chmury ciemne napływają i odchodzą. Ziemia domaga się wody i może wreszcie doczeka się. Potrzeba ziemi ochłody.
Na początku czerwca zmarła Monika, ukochana mojego siostrzeńca, Piotrusia. Przez prawie rok walczyła o to by być, żyć i wciąż myślałam, że siłą woli uda się jej wygrać tę batalię. Operacja, chemia, schudła niesamowicie. Niestety, organizm nie wytrzymał. Odeszła... Miała 42 lata. Ja w swej naturze, pomimo wiary, bardzo boleśnie odczuwam, każde odejście.
Dedykowałam Monice wiersz:
Pamiętam Cię sprzed roku, roześmianą całą
Gdy grałaś w kometkę z córką, czy z synem, na przemian
Kręciłaś się przy grillu, uśmiechałaś miło
Opowiadałaś o życiu, zamyślałaś krótko
Umiałaś słuchać innych, dzielić wspomnieniami
A teraz, sama stałaś się wspomnieniem
I choćbym bardzo chciała, z całych sił
Wiem, że tego, już nie zmienię
Tak, jak Cię zapamiętałam, kochałaś życie
Ludzi, kwiaty i wszelkie podróże, cieszyłaś chwilą
Liczyłaś na to, że zwyciężysz, ja też tak myślałam
Byłaś waleczna, do końca, taka pełna życia
Choć widziałam czasem, że masz coś do ukrycia
Tak, silna byłaś w walce, myślałaś, a może się uda
Wszak, dzięki Bogu, zdarzają się cuda
Jednak, jak widać, On miał inne plany względem Ciebie
Może potrzebował Cię bardziej u siebie, tam w niebie
Przeszło, minęło, zostały wspomnienia
Dla wszystkich pozostał ból, na długo
Ty odpoczywaj, w spokoju, w miłości
Już teraz, nic Cię nie boli, nie złości
My możemy nadal wspomagać modlitwą Ciebie
Gdy grałaś w kometkę z córką, czy z synem, na przemian
Kręciłaś się przy grillu, uśmiechałaś miło
Opowiadałaś o życiu, zamyślałaś krótko
Umiałaś słuchać innych, dzielić wspomnieniami
A teraz, sama stałaś się wspomnieniem
I choćbym bardzo chciała, z całych sił
Wiem, że tego, już nie zmienię
Tak, jak Cię zapamiętałam, kochałaś życie
Ludzi, kwiaty i wszelkie podróże, cieszyłaś chwilą
Liczyłaś na to, że zwyciężysz, ja też tak myślałam
Byłaś waleczna, do końca, taka pełna życia
Choć widziałam czasem, że masz coś do ukrycia
Tak, silna byłaś w walce, myślałaś, a może się uda
Wszak, dzięki Bogu, zdarzają się cuda
Jednak, jak widać, On miał inne plany względem Ciebie
Może potrzebował Cię bardziej u siebie, tam w niebie
Przeszło, minęło, zostały wspomnienia
Dla wszystkich pozostał ból, na długo
Ty odpoczywaj, w spokoju, w miłości
Już teraz, nic Cię nie boli, nie złości
My możemy nadal wspomagać modlitwą Ciebie
W lipcu może pojedziemy trochę nad morze, do Chłopów.
Lubię morze i mam nadzieję, że mój mąż i siostra ze swoim mężem, będą zadowoleni, zobaczymy.
Wakacje. Trochę mniejszy ruch na ulicach, ale zauważa się turystów, którzy łakną wrażeń. Życzę wszystkim, dobrych dni, ochłody w upały i radości wśród kochanych i życzliwych.

