Ostatni dzień września. Dzień w deszczu i w wietrze. Z jednej strony nieprzyjemnie, ale tak naprawdę, ziemia potrzebuje wody, bo całe lato mało jej było. Ale, co pocieszające, dzięki temu, grzybów w lesie jest więcej, a amatorów na nie, nie brakuje.
Jutro znowu zaczynam rehabilitację. Miałam 2 tygodnie przerwy. Mam nadzieję, że poprawi się kondycja moich kolan. Zobaczymy.
Jesień. Piękna w swych kolorach, od żółci do brązów. Pełna odcieni czerwieni i różu. Nadal wiele kwiatów zdobi klomby i rabaty. Na ziemi tworzą się całe połacie dywanów, z opadających liści, strącanych przez wiatr. A w aptekach coraz częściej sprzedaje się syropy na kaszel, tabletki na gardło itp.
Każda pora roku przynosi zmiany i tak już jest. Zrobiłam trochę ogórków, ale nie wiem czy wszystkie będą dobre, bo jeden już był z "pustymi" w środku, takie purchawy. Oprócz tego mam 6 słoiczków powideł ze śliwki (bez cukru ). Może zrobię jeszcze, ale nie wiem. Z 1 kg śliwek wychodzi, jeden słoik dżemowy powideł! Trochę to trwa, ale możliwe do wykonania nawet w jednym dniu, tylko trzeba czuwać i robić to w dwóch ratach. Z pomidorów nie robię nic. Tyle dobrych soków i past jest na rynku, że nie chce mi się.
Zrobiłam to zdjęcie wczoraj, wiem bardzo złej jakości, ale kolor tego drzewa, powalił mnie! Przepiękne. Chyba nie dałabym rady oddać tego farbami. Na osiedlu, są miejsca zadbane - być może ze względu, na to, że mieszkają tam ludzie z administracji. Są cudownie obsadzone kwiatami, krzewami, drzewami. Koło mojego domu jest bardzo skromnie. Wyglądam przez okno. Wieje mocno wiatr, pada deszcz i na razie chyba tak będzie.
Wczoraj usmażyłam placki z kabaczka i jabłek. Wyszły puszyste i smaczne.
Robiłam już z cukinii i ciasta i kotlety i różności, ale z kabaczka nie. Od kilku miesięcy nie jemy mięsa i wędlin (ja czasem, coś skubnę) ale mąż, nie chce. Wciąż staram się coś wymyślać, żeby nie było monotonnie.
Całe życie uczę się i dobrze, bo trzeba rozwijać się, a nie stać w miejscu. Ale niejednokrotnie, po ludzku, nie chce się.
Czekam zawsze na wiosnę, lato, jesień czy zimę, tak szybko mijają. A ja znowu czekam...
Była wiosna, lato, przyszła teraz jesień
Nie wiem, no bo skąd, co ona przyniesie
Kocham życie, świat i to, co na nim żyje
Łaknę przeżywać mocno, wszystkie dobre chwile
Będę chodzić po dywanach liści, oglądać przyrodę
Odwiedzać zakątki stare i poznawać nowe
Wystarczy, że będą siły i zdrowie sprzyjało
Bo tak, prawdę powiedziawszy, to ciągle mi mało...
Życzę wszystkim, złotej jesieni
w sercu, pięknych chwil z tymi, co są nam drodzy i obcowania z przyrodą, która daje nam tyle radości.
Cieszmy się każdą chwilą, tak szybko przemijają. Wiem, coś o tym, bo przeżywam drugą młodość.:))


