Przeszło lato i jesień przed nami. Jeszcze czekam na "babie lato". Tak, zwykle aura obdarowuje nas cieplejszymi dniami. Pewnie i teraz tak będzie. Na balkonie kwiaty trzymają się dobrze. Po lipcowych upałach odżyły i obficie kwitną.Wiatr wieje dość mocno i odczuwalny jest lekki chłód. Dni są krótsze. Około 18-ej już się ściemnia. Może dlatego, że mam słabszy wzrok, nie lubię ciemności, niedoświetlenia.
Nie byłam w tym roku nad morzem, trochę mi tego brakuje. Stało się to od wielu lat przyzwyczajeniem, ale okazuje się, że można, nie wyjechać. Wiele zakątków w Polsce jest pięknych.
Chętnie, jak tylko jest to możliwe, z zaciekawieniem wyjeżdżam gdzieś, gdzie jeszcze nie byłam i jak dziecko z otwartymi ustami oglądam zabytki, słucham opowieści z historii. Świat jest piękny, a nasza Ojczyzna w szczególności.
Z każdym rokiem robię mniej przetworów. Ale za to bardziej urozmaicam asortyment. W tym roku maliny były drogie, tak że zrobiłam tylko dwie buteleczki o,30 l. Ale mam jeszcze parę z poprzednich lat. Dobrze, że zrobiłam w sierpniu ogórki na zimę, bo te późniejsze mogły się nie udać. Zwykle robię trochę więcej, bo ogórki i do kanapki i do sałatki potrzebny. Teraz jak robię małosolne, nie są już takie dobre, jak wcześniej, w sierpniu.
Jesień, mam nadzieję, że będzie piękna i słoneczna, złota polska jesień. Życzę wszystkim dobrych dni, smacznych przetworów na zimę i