poniedziałek, 25 czerwca 2018

Różne myśli moje

     Tak dawno, nic nie napisałam. Dzisiaj jest chłodniejszy dzień lata. A ostatnie tygodnie były wręcz upalne, dla mnie męczące i wciąż byłam zmęczona. 
Od kwietnia naprawdę było ciepło.
A co za tym idzie, wszystkie rośliny, owoce, kwiaty pojawiły się wcześniej niż zwykle, każdego roku. Co mogę powiedzieć, zmienia się klimat, ocieplenie klimatyczne jest zauważalne.
Właściwie, nie było wiosny, tylko od razu temperatury letnie.
     Wiele się działo. Moja wnuczka miała w maju Pierwszą Komunię Świętą. Teraz wyjechała do Rzymu /to prezent od moich dzieci i nas, dziadków/. Wyjechała ze swoim chrzestnym i ciocią. Myślę, że całej trójce, przyda się parę dni oddechu. Ani, po roku nauki, a starszym od pracy. Sama wspominam Rzym z sentymentem i chciałabym, kiedyś jeszcze pojechać tam.
     Wczoraj był mecz Polska-Kolumbia, przegraliśmy z kretesem, 3:0. Bez komentarza, bo nie warto. Od lat, nie udaje się stworzyć drużyny, do starć z grupami mundialu.
     Truskawki się kończą, zrobiłam tylko kilka słoików w połączeniu z porzeczkami, czy agrestem. Bardzo dużo jest czereśni, ale wszystkie owoce mniejsze, bo było b. gorąco.
     Wybieram się z mężem na odpoczynek w lipcu, na Podlasiu, w agroturystyce. Potrzebujemy odpoczynku i wytchnienia od codziennej pracy, w ciszy leśnej, spróbowania zdrowych, regionalnych produktów. I spacerów w przyrodzie parku białowieskiego.
     Cieszą mnie długie dni czerwcowe, kiedy, po 21-ej dopiero się ściemnia. Ładuję swoje "akumulatory" na jesienno-zimowe, krótkie dni. 
     Dzieciaki szkolne, wreszcie mogą pospać i cieszyć się większą swobodą. Jeszcze to pamiętam:)). Lato jest wspaniałe kolorowe, nasycone zapachem kwiatów, owoców, wszelkiej roślinności.
     Zawsze mam tyle planów, co to nie zrobię, ale z każdym rokiem, coraz mniej mi się chce, albo po prostu, brakuje mi sił i energii. Ale to nic, co zrobię, to będzie! Żadne efekty plastyczne czy kosmetyczne, nie powstrzymają starzenia.
Ważne, by duchem wciąż być młodym, pełnym pomysłów, 
 a w efekcie i marzeń, które przecież, nie kosztują.
Niewiele trzeba, by cieszyć się życiem, ale we wszystkim musi być miłość życia, chęci do "czegoś" czy "kogoś". Bo przecież, nie żyję dla siebie, ale chcę czerpać radość i dla siebie, z tego co robię i widzieć szczęście innych, którzy są dla mnie ważni. Człowiek, to największy cud, stworzony przez Pana Boga i to jest wzór do naśladowania.
Wszystkim życzę pięknych dni lata, w miłości i zdrowiu

 Ciesz się tym, co masz, kochaj tak, jak umiesz
Nieś pomoc swym bliskim, kiedy potrzebują
Bądź wsparciem, gdy gorzej się czują
Dziel się wszystkim, co daje ci praca
Wiem, z doświadczenia, że to się opłaca
Patrzeć na twarz, która uśmiechem dziękuje
Pomimo, że w głębi serca, skrępowanie czuje
Bo trudne czasami jest w życiu dawanie
Ale lżej temu, kiedy już dostanie 
Miłości człowieka, drugiemu potrzeba
I serca czystego, by trafić do nieba
 

środa, 25 kwietnia 2018

Ale piękne dni

   
    Trudno mi zebrać się do napisania, choć kilku zdań. Wolę położyć się i odpocząć.  Pogoda nastraja do ziewania i senności. Ciepło, prawdziwie letnie, w kwietniu, zaskoczyło nas wszystkich. Przyroda szaleje! Fiołki już zniknęły, forsycje przekwitły, mlecze zażółciły trawę a drzewa owocowe obsypują nas kwiatem białym i różowym. Jest, jak w bajce. Najpiękniejsza pora roku, zachwyca a jednocześnie zniewala skokami temperatur.

     Przed nami majowe dni, wolne od pracy i codziennych zajęć. Wielu z nas wyjedzie, pewnie, choćby na działkę, czy krótki wypoczynek. 
    Teraz właśnie, pada deszcz i wieje dość silny wiatr. Takie załamanie pogodowe. Ale wszystkie rośliny czekają na wodę, która jest niezbędna, by żyły.      
    W zeszłym tygodniu, miałam urodziny, nie chce się wierzyć, że już mam tyle lat:).  A jednak. Cieszę się, każdą chwilą i choć nie zawsze mam siły, czy ochotę, staram się walczyć z wygodnictwem i biernością. Moja córka była w lutym, w Ziemi Świętej, bardzo przeżyła to i wróciła z niesamowitą energią. Za niecały miesiąc jest I Komunia, mojej wnuczki. Wciąż, coś dzieje się, czas płynie, tak szybko, że gubię się czasem. Ale, nic to, cieszę się codziennym dniem, każdą chwilą i wszystkim, co mnie dotyka. Wszystkiego, co dobre dla wszystkich i dobrej majówki.

Lubię, gdy wszystko się zieleni i jak kwiaty, pachną wkoło
Gdy roześmiane głosy dzieci z podwórka, usłyszę
Choć, czasem lubię posłuchać muzyki, a wtedy wolę ciszę
Rankiem ptaki mnie budzą, gdy okno otwieram
I z ciekawością na zewnątrz, zaspana spozieram
Szybkie kroki kobiety, śpieszącej - na szpilkach
Płacz małej dzieciny, co się przebudziła
I głos ciepły, kojący, pewnie matki, która chce być miła
Na dachu, gołębie przysiadły, czekają, nie wiem na co
Nie wiedzą, jak zaplanować dzień, czy przed sroką schować
Życie, życie wciąż płynie, czy chcemy, czy nie chcemy
A co będzie potem, kiedyś się dowiemy...

 

czwartek, 22 marca 2018

A wczoraj wiosna przyszła (ale opatulona):))

   

Zajrzałam niedawno chcąc podzielić się kilkoma myślami na blogu, ale wszystko mi "zżarło", a potem się zdenerwowałam, zrezygnowałam z ponownego pisania.
Od wczoraj mamy wiosnę, ale np. w tej chwili spadają piękne duże płatki śniegu. Niewykluczone, że wiosna ma jakiś zatarg z zimą, że nie chce jeszcze odejść. Ale słońce lekko błyszczy, a jasne niebo mówi, że będzie przejrzyście.
   Praktycznie, zostało 10 dni do Wielkanocy, ale jakoś nie mam sił, na przygotowania i porządki. Siostra powiedziała mi niedawno, "nie przejmuj się, i tak wszyscy patrzą na stół, a nie, co jest wokół niego". Fajne, ale jednak, co nieco trzeba posprzątać. Wczoraj przygotowałam mięsa, dzisiaj zmieliłam, doprawiłam i od pół godziny pieką się pasztety i jeden malutki do koszyczka, zostało trochę  mięsa i wpadłam na pomysł z małym pasztetem.
   Od kilku dni, piorę i zmieniam firanki, zasłony i pościel domownikom. Jeszcze trochę zostało. Co chwila, gdy tak krzątam się po domu, wpadają mi dziesiątki innych spraw do sprzątania. Co tu mówić, wciąż jest coś do roboty. Ale wczoraj padłam i od popołudnia przesiadałam się tylko z fotela, na łóżko, a w rezultacie, usnęłam dopiero po północy.
   Już nie pada śnieg i nie ma śladu, po tym, jaki spadł (może Anioły trzepią pierzyny, na święta:)). Czas wielu rozmyślań, częstszego uczestniczenia w Kościele i skupienia. A jeszcze, te przemiany w przyrodzie, to wszystko jest, jak oczyszczenie. Po zimie, po złościach, po zimowym śnie...
   Życzę, by święta Wielkiej Nocy, dla wszystkich były odrodzeniem miłości, spokoju, wspomnień o najbliższych i przyniosły chwile szczęścia i ukojenia.
 

środa, 31 stycznia 2018

Styczeń

   Dzień za dniem szybko płynie. Jutro już, zacznie się luty. Wreszcie po zawierusze pogodowej, nastał spokojny, słoneczny dzień. Skończyły się ferie zimowe, na Mazowszu.
 I wkrótce, zacznie się post. Warto, zrobić choć raz, dobre pączki, czy faworki. A więc, raczmy się karnawałowymi specjałami.
   Dla zdrowia, pączki upiekłam w tym roku, a nie smażyłam.Wyszły raczej, jak lekkie drożdżówki. Zdjęcie, jest z zeszłego roku, pączków smażonych. Kto nie musi liczyć kalorii, warto usmażyć. Wbrew pozorom, nie zabiera to, aż tak dużo czasu.
Biedronki obudziły się już i maszerują po parapecie. Te zmienne temperatury, mącą im, czy to już pora wstawania, czy nie.
   A czas płynie. Czekając na ciepło, wiosnę i pierwsze kwiaty, wtulam się w ciepłym zaciszu. Choć teraz ruszę się, na kilka dni w góry, pooddychać innym powietrzem. Takie małe przewietrzenie i odpoczynek od codziennych obowiązków. Dobrych dni życzę wszystkim:)

Jasny dzień, choć nieco zimniejszy
Od rana słońcem, nas wita
Wichura za nami, osuszyła ziemię
O śnieg, już nawet, nie spytam
Ostatni dzień stycznia, miesiąc przemija
Nowy rok, kartki kalendarza zrzuca
Pojazdy cicho mkną, przed siebie
Do miejsc zaplanowanych
Szybkim krokiem, ludzie idą
W im tylko, miejsca znane
Dzień, ja co dzień, życie wre
Od rana, jak dobrze, że ze słońcem
Ptaki fruwają chętniej, nie marzną im skrzydła
Dzieciaki podskakują, idąc do szkoły z rodzicami
Cały dzień, nowy dzień jest przed nami

wtorek, 19 grudnia 2017

Święta za pasem

   Boże Narodzenie już za pięć dni. Niedługo i rok się skończy. Codziennie robię coś związanego ze świętami i zamrażam, bo inaczej nie ma możliwości, przygotowania wszystkiego, co zaplanowałam, w krótkim czasie. Pasztet i pierogi z grzybami i kapustą, upieczone mięsa, ćwikłę, pierniczki i inne smakołyki, z myślą o najbliższych.
 Sama mówię sobie, "bez szaleństwa" co zrobisz, to będzie. Ale chce się,  jak najlepiej i najsmaczniej.
   Szybko zleciał ten rok 2017. Były w nim i pożegnania bolesne i różne sprawy, które odcisnęły się na mojej psychice. Ale były też chwile, radosne, spontaniczne, piękne. Z wiekiem, człowiek docenia, wszystko, co się dzieje wokół i cieszy wszystkim.
   Dobrze byłoby, gdyby Boże Narodzenie było białe, może będzie, spadnie śnieg i będzie frajda, nie tylko dla dzieciaków. 
   Wszyscy czekamy, na spotkanie z Dzieciątkiem Jezus i śpiewanie, naszych pięknych kolęd. Ale, na razie jeszcze, trochę powszedniości i pracy. Dobrego czasu Wszystkim życzę :)
 Święta za pasem, roboty niemało 
Do końca roku, niewiele zostało
Cieszmy się  chwilą, pracujmy wytrwale
A wtedy radość z nami pozostanie
W chwilach wytchnienia, pomyślmy, co było
I nie rozpaczajmy, że się skończyło
Zegar wciąż goni, na nic, nie czeka
Czas, jak przestraszone zwierzę, ucieka
Świąteczne dni, szybko mijają
A powszedniość życia z nami pozostaje

sobota, 11 listopada 2017

Swięto Niepodległości

   Łopoczące flagi biało-czerwone, w dłoniach małych i dużych, na budynkach, balkonach, piękny widok. Od 99 lat możemy bez ukrycia, demonstrować przynależność do kochanej Polski. Dzień obfitujący w uroczystości patriotyczne i wiele spotkań ze śpiewem i wspomnieniami związanymi ze świętem. Choć pogoda, nie za bardzo, nikogo nie wystraszyła. Ja sama uczestniczyłam tylko poprzez relacje tv.
   Jesienne nastroje udzielają się wszystkim. Częściej wylegujemy się w pieleszach domowych, dogadzając naszym żołądkom, łakociami i ciepłymi napojami. Odwiedzam z przyzwyczajenia blogi mnie interesujące. Skończyłam rehabilitacje, ale znowu wybieram się na wizytę, bo nie do końca, jest dobrze. Starość nie radość, można powiedzieć, albo - dobrze, że coś mi dolega, bo to znaczy, że jeszcze żyję:). Dobrej niedzieli wszystkim życzę.
 

czwartek, 12 października 2017

Jesienny humor

   Przyszła, skradając się, po cichu, nie wywołując sensacji. Nie rozpieszcza nas, słońcem i pogodą. Raczej mokra i chłodna, ale obdarowała nas mnóstwem grzybów w lesie.
Niektórzy mówią, że miejscami można było uzbierać cały kosz, w krótkim czasie.
    Coraz bardziej żółkną liście, choć nadal jest ich dużo. Wiatr wciąż nas muska, ale przy tym osusza i tak miejscami podmokłe tereny. Za dwa dni zapowiadają na krótko, ciepło i słońce, którego mi tak brakuje. Nieodłącznym stało się dla mnie, ciągłe ziewanie. Ale najbardziej dokucza mi, to ubieranie na "cebulkę". Nie lubiłam tego, jako dziecko i tak
zostało. Czas nieubłaganie ucieka, wciąż drobne sprawy zabierają tyle czasu, że nie wiadomo, kiedy robi się noc. Ale tak to jest, życie składa się z drobiazgów. Tylko od czasu, do czasu jakaś rocznica, czy świętowanie, przeplata codzienne zajęcia. Przecież, za chwilę, święto tych, których już z nami nie ma, a potem do Bożego Narodzenia, praktycznie chwila.
   Codziennie, niezmiennie, człowiek wykonuje to, co powinien, albo i nie, a dni i tak przemijają. Póki co, korzystajmy z dni bez deszczu, zbierajmy kasztany, żołędzie, czy kolorowe liście i nacieszmy się polską jesienią, trochę humorzastą, ale i piękną w kolorach. Pozdrawiam i dobrych dni życzę.