wtorek, 18 lipca 2017

Trudno czasem przewidzieć, co dzień przyniesie

   Sama nie wiem, od czego zacząć. Działo się tak wiele. Zachorował mój mąż. Całkowity przewrót w moim codziennym bytowaniu, nie byłam sobą. Dotknęło mnie to tak mocno. Wymyślałam różne rzeczy, by wciąż mieć zajęte ręce. Wprawdzie nadal jeszcze trochę badań i wizyt lekarskich przed nami, ale On czuje się lepiej, odetchnęłam z ulgą. Zawsze, choroba moich bliskich jest dla mnie koszmarem, a najgorsza ta bezsilność i oczekiwanie. Ale dość o tym.
   Dziwne to lato, a to upał, a to wiatr bez umiaru lub ulewa. Nie mam żadnych przetworów z truskawek! W maju wymarzło wiele owocowych kwiatów. W ogóle owoce są drogie. Ale zrobiłam dżem z czarnej porzeczki. I może uda mi się jeszcze, co nieco zrobić z innych owoców. Mniej też jagód w lesie w tym roku, albo ich nie zauważam:). Myślałam, że więcej czasu uda mi się znaleźć dla bloga, ale rzeczywistość

okazała się inna. Życie jest piękne, tylko trzeba w nim być rozsądnym i dbać o wszystko i wszystkich wokół. Człowiek, może drugiemu dać tak wiele, ale też może zabrać wszystko. 
   W mojej głowie natłok wielu informacji powoduje westchnienia i tyle refleksji, że nie sposób przelać je, w kilku zdaniach. Co dnia zaglądam na kilka blogów, widzę, że najlepiej skupić się na gotowaniu i roślinach, albo na swojej rodzinie, ale broń Boże na polityce. 
   Pomimo zmiennej pogody i moich nastrojów, życzę wszystkim dobrych dni i pozdrawiam.

A było tak pięknie,że nawet deszczu nie czułam.
Widziałam wszędzie szczęście, choć, w dali człowiek się tułał.
Uśmiech był moją monetą, i tę mu ofiarowałam.
Spojrzał na mnie z uwagą i odszedł krokiem żwawym.
Od razu wydał się młodszym, choć najpierw był niemrawy.
Te gesty, co nie kosztują,dają wiele radości.
Dlatego na mej twarzy uśmiech często gości        /mój/
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz