piątek, 8 września 2017

Witaj słonko!

   Przez kilka ostatnich dni wciąż padało. Ale za to dziś, od samego rana słoneczko świeci bez przerwy, nie obawiając się chmur. To pomału zbliżamy się do pożegnania lata. Dziwne to było lato. Gorące, jak w tropiku, albo deszczowe jak na jesieni. Żadnej normalności. Ale cóż, tak widocznie miało być. Jeszcze przed nami wiele dorodnych owoców i warzyw, które możemy zachować na zimę, by przypominały nam aromaty lata. Cieszę się, każdym ciepłym dniem. Przymierzam się jeszcze do zrobienia kilku słoików ketchupu. Czas nieubłaganie płynie, siły też nie te, co kiedyś, ale dam radę! Słonecznych dni życzę wszystkim i nie zapominajmy, że warto się uśmiechać, pomimo codziennych trudów.

Storczyk

Kiedy jest ci ciężko, źle, pomyśl, wszystko kończy się
Ból i wszelkie niepokoje, złe i dobre nastroje
Przyjdą dla mnie, dobre chwile i to chyba... dziś na tyle:)

czwartek, 17 sierpnia 2017

sierpień, miesiąc wielu uroczystości i wspomnień

  

   Po fali zmiennej pogody, dokuczliwych upałach, trochę chłodu nie zaszkodzi. Wprawdzie znowu zapowiadają wysokie temperatury, ale będzie lepiej, bo to już sierpień i rzeczywiście noce są chłodniejsze. Przynoszą ukojenie.
Łąki pachną i widać, że bardzo wiele zmienia się wokół nas. Dopiero co było święto Matki Boskiej Zielnej (a przy tym urodziny mojej córki), nie mówiąc o święcie wojska, czy Cudzie nad Wisłą. Wszystko to w jednym dniu.
   Zrobiłam trochę na zimę słoików ogórków kwaszonych, przydałoby się jeszcze, ale zobaczymy, ten rok jest jakiś trudny, dla mnie z robieniem przetworów. Truskawek zero na zimę (a tak je lubię). Ale jeszcze będą inne przetwory.
   Niedługo dzieci wrócą do szkół. Warszawa wypełni się młodością i radością pędzących do szkół i pracy.
Dzisiaj trochę pokropił deszcz i słońce się schowało.
Mam nadzieję, że będzie dobry dla wszystkich. Pozdrawiam ciepło
Słonko się schowało, daje nam odpocząć
Zerka poprzez chmury, na to, co się dzieje
Westchnął z nas niejeden, jak dobrze, nie grzeje
Ale powróć do nas, bo znów zatęsknimy
Ogrzej nas promieniem i dodaj nam zdrowia
 

sobota, 22 lipca 2017

Lato, lato, lato czeka



 Niewiele mi potrzeba, trochę ludzkiej miłości,
                                                                  śpiewu ptaków i chleba i pracy nieustającej.
     Spojrzeć z lubością w niebo i serce swe otworzyć.
Nie żyć tylko dla siebie, czynić, co innym miłe,
widzieć uśmiech na twarzach, wiedzieć,
że są szczęśliwe. /moje/

   Piękny, letni dzień. Od rana, jak zwykle w sobotę, kręcę się po kuchni, po domu. Zostało trochę mięsa kurzego i wołowiny, dodałam jarzyn i zrobiłam pierogów z mięsem. Przedtem zrobiłam na rosole zupę jarzynową z dodatkiem kapusty włoskiej, kilku łyżek leczo i kopru. Przy podaniu, na środku miseczki, łyżka dobrego jogurtu.
   Za oknem spokojnie. Tylko jaskółki od czasu do czasu przelatują ze świergotem, chyba uczą swoje małe latania? 
Lubię soboty. Życzę udanego wypoczynku wszystkim 

wtorek, 18 lipca 2017

Trudno czasem przewidzieć, co dzień przyniesie

   Sama nie wiem, od czego zacząć. Działo się tak wiele. Zachorował mój mąż. Całkowity przewrót w moim codziennym bytowaniu, nie byłam sobą. Dotknęło mnie to tak mocno. Wymyślałam różne rzeczy, by wciąż mieć zajęte ręce. Wprawdzie nadal jeszcze trochę badań i wizyt lekarskich przed nami, ale On czuje się lepiej, odetchnęłam z ulgą. Zawsze, choroba moich bliskich jest dla mnie koszmarem, a najgorsza ta bezsilność i oczekiwanie. Ale dość o tym.
   Dziwne to lato, a to upał, a to wiatr bez umiaru lub ulewa. Nie mam żadnych przetworów z truskawek! W maju wymarzło wiele owocowych kwiatów. W ogóle owoce są drogie. Ale zrobiłam dżem z czarnej porzeczki. I może uda mi się jeszcze, co nieco zrobić z innych owoców. Mniej też jagód w lesie w tym roku, albo ich nie zauważam:). Myślałam, że więcej czasu uda mi się znaleźć dla bloga, ale rzeczywistość

okazała się inna. Życie jest piękne, tylko trzeba w nim być rozsądnym i dbać o wszystko i wszystkich wokół. Człowiek, może drugiemu dać tak wiele, ale też może zabrać wszystko. 
   W mojej głowie natłok wielu informacji powoduje westchnienia i tyle refleksji, że nie sposób przelać je, w kilku zdaniach. Co dnia zaglądam na kilka blogów, widzę, że najlepiej skupić się na gotowaniu i roślinach, albo na swojej rodzinie, ale broń Boże na polityce. 
   Pomimo zmiennej pogody i moich nastrojów, życzę wszystkim dobrych dni i pozdrawiam.

A było tak pięknie,że nawet deszczu nie czułam.
Widziałam wszędzie szczęście, choć, w dali człowiek się tułał.
Uśmiech był moją monetą, i tę mu ofiarowałam.
Spojrzał na mnie z uwagą i odszedł krokiem żwawym.
Od razu wydał się młodszym, choć najpierw był niemrawy.
Te gesty, co nie kosztują,dają wiele radości.
Dlatego na mej twarzy uśmiech często gości        /mój/
 

wtorek, 6 czerwca 2017

Czerwiec

   Jak dobrze, gdy słońce świeci, gdy deszcz spadnie. W świecie robi się czysto, w świecie robi się ładnie.
   Kolory świata na potęgę, ładują w nas energię do działania, dodają odwagi do kochania.
   Wiele się dzieje, choć nie zawsze dobrze, pomimo to cieszę się każdą chwilą, bo nie wróci i mówię sobie, bądź dobrą, i szczęśliwą, bo ten świat i co w nim się dzieje, to cud. 
   Czasem marnuję chwile, dni - inaczej nie umiem żyć. Z każdym rokiem mniej sił i czasem już się nie da, by zrobić to czy tamto. Ale trwam, bo warto,
jeszcze wciąż być upartą i robić to, co lubię i potrafię. To wszystko, ma swój sens. Tak wiele do poznania, zrobienia i pragnienia tego, co być może kiedyś się zdarzyło, ale gdzieś umknęło, bo coś innego ważnym było.
   Ciesz się każdą chwilą, bądź innym radością, nie rób krzywdy nikomu, podziel się miłością.
    Dobrych dni wszystkim
   

czwartek, 27 kwietnia 2017

Dzień po dniu

   To już wiosna, na pewno. Choć kapryśna i zmienna, ale jest i oczarowuje nas kolorami i zapachem roślin. Szczególnie, ta soczysta zieleń, w innych porach roku, już inna, przykurzona i dojrzała. Cieszę się jak co roku, patrzę i nie mogę nadziwić się, jak to wszystko dzieje się w przyrodzie.
   Czekam z utęsknieniem zawsze na fiołki, a one tak szybko przekwitają. Byłam niedawno w Łazienkach i całe trawniki niebieskich dzwoneczków i innych żółtych i różowych kwiatków pokrywały całe połacie ziemi. Pięknie, nie mówiąc już o tulipanach, które czasami swoim kształtem przypominają róże czy peonie. 
   Święta wielkanocne szybko przeminęły. Moje urodziny też. Ale teraz z utęsknieniem oczekuję na cieplejsze dni (tak jak wszyscy). Dzieje się. Wciąż coś nowego, co zachwyca, czasem nawet szokuje, ale cieszy i pozwala zapomnieć o wielu przygnębiających rzeczach.


   Obłoki pachną wiosną,
Wonieje ziemia świętem.
W powietrzu rannie, rośno...
Śpiew w sercu wniebowziętem...
Soczysta, mokra trawa
Źdźbeł czułe ciałka suszy.
Wiatr zdrowy jak zabawa...
Śmiech w zachwyconej duszy...
/Leopold Staff/

Zasadziłam na balkonie sporo bratków, dostałam na urodziny, mam nadzieję długo się nimi cieszyć. Życzę dobrej majówki i odpoczynku wśród przyjaznych i serdecznych ludzi.

  Gdy będę już zmęczona i całkiem już bez sił
wspomnę chwile, jak każdy z Was radością dla mnie był.
Na nic "kadzenia", podarki, lecz ludzkie słowo i serce. 
Ja obiecuję kochać, każdego z Was w podzięce. /moje, ot tak/

 

piątek, 24 lutego 2017

Czekam na wiosnę

     
   Dawno nic nie napisałam. Zajęć różnych jest sporo i czasem już po prostu, nie chce się nic, albo wbrew wszystkiemu, wpadnie coś nagle, do zrobienia i miesza szyki całego dnia.
   Wczoraj był "tłusty czwartek", zrobiłam 25 niewielkich pączków z konfiturą wiśniową. Miałam nie robić, ale tak jakoś wyszło.  Były puchate i pyszne
 Dzisiaj zakończyłam rehabilitację związaną z moim kręgosłupem. Na inne zabiegi wracam w czerwcu. A w międzyczasie zamierzam zapisać się na gimnastykę dla seniorów.
   Po ociepleniu i całodniowym deszczu - spadł śnieg! Upatruję w tym tęsknoty natury - matki do wiosennej aury. Bo, a to wiatr, a to deszcz, wciąż pogoda zmienia się. Na bazarkach widziałam już nawet bazie
   Wciąż zaglądam na blogi kulinarne i zdrowego odżywiania, i wciąż odnajduję wiele nowinek, które wykorzystuję w codziennym gotowaniu. 
Wyglądam przez okno, śnieg przykrył drogi i samochody stojące na pobliskich parkingach. Na niebie jest szaro, biało, zatem może jeszcze popadać śnieg. Kończą się ferie w naszym regionie. Trochę mniej tłoczno było w autobusach przez te 2 tygodnie. Cieszę się, że za chwilę już marzec, "wiosna przyjdzie jak królowa, odziana w zielone szaty, będę wąchać fiołki i bławatki". Nadchodzi pora narodzin, odnowy, przemian w przyrodzie. Czekam z utęskienieniem.
Malowane ustami: autor Walery Siejtbatałow /z kalendarza, który prenumeruję od ...20 lat/